Na zachętę wklejam następny fragment i zapraszam do komentowania !
***
(...)
-To ryzykowne… Ale może się
udać.- wstała i spojrzała na chłopca.-Od jak dawna jesteś w celi?
-Chyba rok. O co chodzi?
„Rok…”, pomyślała „chyba się
uda.”
-Posłuchaj. Jest sposób, którego
nigdy nie próbowałam. On może nas ocalić.
Lorez również wstał i spojrzał
niepewnie na dziewczynę.
-Co znaczy, że jest ryzykowny?
-To, że muszę wejrzeć w twoje
oczy.
Chłopiec przełknął głośno ślinę.
-Nie możesz…
-Jeżeli mamy się stąd wydostać,
najważniejsza jest współpraca. Musisz mi zaufać.- spojrzała w zielone,
przestraszone oczy. Lorez odwrócił szybko wzrok:
-Zgoda.
***
- Usiądź.- poleciła chłopcu. Ten
niepewnie zajął wskazane miejsce. Wzrok miał cały czas utkwiony w podłodze.
Alea usiadła naprzeciw niego. Odsunęła wszelkie myśli na bok, wszystko, co ją
trapiło i przeszkadzało w skupieniu się. Musiała całkowicie się rozluźnić, aby
nic nie zakłóciło procesu odtworzenia drogi prowadzącej do wyjścia.
Wejrzenie w głąb czyichś oczu nie
było łatwym zadaniem, wymagało dużej ilości energii. Poza tym istniała
możliwość, że wejrzenie będzie zbyt długie, co spowoduje utratę wszystkich
wspomnień obydwu osób, lub osoba wpatrująca zapadnie w trans, z którego się nie
obudzi. Dzięki perfekcyjnemu opanowaniu tego zaklęcia mag mógł powalić
przeciwnika jednym spojrzeniem.
- No dobrze.- powiedziała,
osiągając pełne skupienie- Spójrz na mnie.
***
Napływ wielkiej ilości urwanych
obrazów wstrząsnął Aleą. Nigdy nie widziała takiej ilości przepływających obok
zapamiętanych widoków. Unosiły się, jakby upadek w ogóle im nie zagrażał.
Niektóre były mniej lub bardziej wyraziste. Przedstawiały różne miejsca,
przedmioty, ludzi. Szybko opamiętała się i przeleciała przez serię wspomnień,
szukając dnia, kiedy chłopca wprowadzano do podziemi. Wyglądało to, jakby
znalazła się w obszernej galerii sztuki i przelatywała między dziełami
malarskimi wybitnych malarzy. Skręciła w prawo. Zatrzymała się i rozejrzała
między rzędami wizji. Jedna z nich przykuła jej uwagę. Podleciała do obrazu i,
niepewna co zrobić, weszła w niego. Otoczenie zawirowało, zmieniając swój
wygląd. Teraz komnata była widokiem z oczu Loreza, podążającego za masywnym
strażnikiem. Alea wpatrywała się w niego i zapamiętywała każdy zakręt, którym
przeszli. Nic nie słyszała oraz nie czuła, jedynie widziała. Po krótkim czasie
obraz zakończył się wejściem do celi. Komnata ponownie zawirowała i dziewczyna
znalazła się przed wspomnieniem. Złapała oddech i dopiero uświadomiła sobie, że
cały czas coś mamrocze pod nosem. Zaprzestała potoku słów. Jednocześnie wyrwała
się z transu i zaklęcie skończyło się. Znów patrzyła swymi brązowymi oczami w
zielone oczy Loreza, który sprawiał wrażenie odurzonego. Odsunęła się i oparła
plecami o ścianę.
- Na Urdana Wielkiego, okropne
zaklęcie!- czuła się tak, jakby właśnie odbyła walkę z całą armią wojowników.
Oddychała szybko, masując sobie skronie.
- Jak się czujesz?- zapytała
chłopca, wpatrując się w sufit.
-Jakoś.- odpowiedział beznamiętnym
głosem. Alea podniosła się i odkryła, że z trudem utrzymuje się na nogach. Przeklęła
pod nosem. Nie mogła wyrównać oddechu, w dodatku kręciło jej się w głowie.
Lorez również wstał, podpierając się ściany.
- Chodź- rzekł do
dziewczyny, odpychając się od ściany- musimy uciekać.
(...)
Łoj łoj łoj :oo
OdpowiedzUsuńJestem z bloga stworzenibyzycrazem.blogspot.com
Poprosiłaś mnie abym wpadła, no i wpadłam. Po uszy. Spodobała mi się twoja książka, muszę przeczytać wszystkie notki aby wiedzieć więcej ale naprawdę mnie przekonała.
Pozdrawiam i życzę weny!
Super, bardzo się cieszę, że znalazłaś czas ! Dziękuję za opinię, szczerość jest dla mnie bardzo ważna. Także jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam i zapraszam do lektury !
Usuńjak tylko wydasz, napisz do mnie. Od razu ją kupię, jestem ciekawa tej Trylogi ;)
UsuńNaprawdę, świetnie piszesz i zaciekawiłaś mnie tą notką, wczoraj przeczytałam wszystkie i no cóż, podoba mi się coraz bardziej. Naprawdę, z niecierpliwością (no ba jak inaczej?) czekam na twoją książkę, na półkach w księgarni.